sobota, 13 października 2018

lo wis strejndżer

Upiekłam tort, dwa ciasta biszkoptowe: z owocami i z kremem mascarpone, karpatkę i babkę cytrynową.
Miesiąc temu obcięłam włosy i przy okazji pofarbowałam. Mam dwucentymetrowy odrost! JAK?!
Zdążyłam przytyć dwa kilo. WIEM JAK!
Kupiłam za bezcen boską spódnicę i nie noszę po domu nic innego. Cudnie furkocze, kiedy zbiegam po schodach.
A skoro o furkotaniu - Dianka, płynąc na fali modnego poprawiania urody, stwierdziła, że jak jej dolne wargi zaczną furkotać, to je sobie podciągnie. #chrystezkimjapracuje!
Kupiłam szafę i komodę, ale nie mam pomysłu jak je ustawić.
Przeczytałam kilka książek, ale za chuja już nie pamiętam które to były, więc mój plan liczenia TYCH, KTÓRYCH NIE ZNAŁAM, poszedł w pizdu.
Obejrzałam całą Full House - nadal kocham się w wujku Jessem i nadal nie mogę zrozumieć, jakim cudem Danny przeżywał, że kończy trzydzieści lat, a ja mam teraz prawie czterdzieści i nadal czuję się młodsza, niż on wtedy.
Jebnięty googiel powiedział mi zmień hasło, bo odnotowaliśmy podejrzany ruch na twoim koncie.
Kurwa! Jedyny podejrzany ruch, jaki ja odnotowałam, to ich żądanie zmiany hasła! Jest to co najmniej dziwne i wygląda mi na próbę wyłudzenia dostępu do skrzynki.
Oczywiście musiałam zmienić, bo mnie kurwa debil nie wpuszczał inaczej.
Oczywiście nie muszę mówić, że wysmarowałam soczystego maila co o tym sądzę i gdzie mogą sobie wsadzić takie informacje, skoro nie podają konkretów.
Zrobiłam przepiękną smycz do kluczy i zapomniałam zrobić zdjęcie.
Oraz wkurwia mnie to, że w obecnej pracy wiąże mnie jakaś dziwna klauzula o niedorabianiu w czasie wolnym.

A jesień stała się bardzo modna, w związku z czym o jesieni pisać nie będę.

(a o czym będę?
i kiedy?
w głowie dużo, ale czasu dla palców mocno brak)


sobota, 22 września 2018

zat rzy majczaaaaaaaaaaaa aaaaaas nakil kachwil

Strasznie dawno nie byłam na rynku.
Takim prawdziwym, nie tym naszym Rynku Kościuszki.
Odkąd są te galerie, nie pamiętam kiedy ostatni raz chodziła po sklepach przy Lipowej na przykład. Albo w Centrum Park. A przecież kiedyś dżinsy kupowałam w butikach przy dworcu PKS.
I ryyyyynek.
Och, jak ja uwielbiałam chodzić z Ptyśką po naszym rynku. Język polski przemieszany z rosyjskim, baby z rozłożonym towarem na łóżkach polowych, różne drobiazgi typu fikuśny dziadek do orzechów. I najlepsze, co zawsze dawało tenklimacik - muzyka z głośników!
Dawno, dawno temu zagraniczne hity, potem disco polo.
Cztery największe stoiska, gdzie wymienialiśmy kasety z filmami z koszmarnym dubbingiem, kasety, a potem płyty, z muzyką - niejednokrotnie przegrywaną i wypalaną na miejscu. Tylko trzeba było poczekać kilka minut.
Dobra, zbiera mi się na wspomnienia, zawieszam się nad każdą myślą, którą chcę ubrać w słowa.
A po prostu chciałam dziś się wybrać na rynek.
Pooglądać co ciekawego teraz wystawiają. Kiedy są te galerie, kiedy większość zakupów robimy przez internet.
No i obudziłam się o szóstej z uśmiechem - bo wyspana - wyglądam przez okno, a tam deszcz!
I jasne, że się cieszę! W końcu to deszcz! Ale czy ja chcę moknąć?

niedziela, 16 września 2018

uuuuuuuuuuu u uuuuuuuuuu sonde bluskaj

Jak się robi chrupiące frytki z piekarnika?
Do jasnej cholery!

Obudziłam się głodna.
Dość ważne było chyba to, że położyłam się spać na głodniaka. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie zieloną herbatkę, wóciłam do zielonego pokoju na moją wygodniutką kanapę, ułożyłam się z książką, potem odpaliłam kolejne "Przyjaciółki" i taaaaaak mi było dobrze, że nie chciało się już schodzić znowu po żarcie.
Ale w brzuchu to mi porządnie burczało.
No i dziś rano budzę się głodna, a nie mam nic do zjedzenia. W lodówce lody, frytki, paczka mrożonego kalafiora i polędwiczki z kurczaka.

Czy ja bym chciała zmienić pracę?
Mam jakieś zawodowe załamanie. Tak mi się wydaje.
I chyba muszę sobie coś do ubrania na jesień kupić.

sobota, 15 września 2018

serfin jułe sej

A cóż to za manifestacja odbyła się właśnie w "Przyjaciółkach"??
Cała scena sprzątania w salonie fryzjerkim Patrycji aż krzyczy każdym porem Liszowskiej: SCHUDŁAM!!
Śmiać mi się chciało.
Trochę z zazdrością piszę ten fragment notki, bo wprawdzie figura Liszowskiej nigdy nie była ładna, nawet szczupła, to jednak rzeczywiście widać, że co nieco zrzuciła.
Chociaż cycki nadal ma fatalne. I piszę to już z prawdziwą sukowatością, na jaką mnie stać.
Stanik też miała brzydki, taki fason nie pasuje do takich cycek.
Nieeeee wiem, mnie się wydaje, że scena jest bardzo nachalna. Tak jak reklamy w tym filmie. Nieudolne. Zupełnie z dupy.
Przecież one na koniec pojechały nad morze. Nie mogła się tam rozebrać? Byłoby jak najbardziej uzasadnione. Woda, plaża, słońce. A te miernoty na siłę wciskają ją gołą do zakładu.
I jeszcze akurat dziwnym trafem wchodzi teściowa w facetem, który JAK W BANKU! będzie potem Patrycję popychał.

Torchę ostrzegam, bo będzie trochę o fabule.
Jakby ktoś lubił być zaskoczony i nie chciał wiedzieć wcześniej, to niech nie czyta.
Choć mnie się wydaje, że znowu ostatnia dowiedziałam się, że jest nowa seria.

Tak wogle, c'nie, to czy ja przegapiłam cały poprzedni sezon, czy jak?
Między majem a wrześniem coś nakręcili? Czy może nie pamiętam dokładnie ostatniego odcinka i dlatego nic mi czasowo nie pasuje?
Skąd się wzięły te małe dzieci? U Anki i Zuzy?
I gdzie jest Roma Gąsiorowska? Cudownie mnie wkurwiała i myślałam, że wniesie trochę zamętu do serialu.
Jestę rozczarowana.

Socha jest w ciąży?
I kurwa mać! chachachaaaaaaaa co to jest z tym mężem Sienkiewicz? Jebłam ze śmiechu, jak bardzo musi kochać pieniądze. Znaczy postać jej, ale nie pamiętam jak się nazywa.

Sziiiiiit! To Julci dziecko! Doczytałam.
A Zuzka ma drugie z Jaśkiem! A Jasiek nie dostał kiedyś po jajach i nie nie może mieć dzieci?
Nie tak było w ostatnim sezonie?
Doczytałam też, że od ostatnich wydarzeń mineło ponad półtora roku.

Kasprzykowski nadal mnie brzydzi swoją rolą. Skurkowany dobry jest.
A Anka za to wyładniała.
Ocho, za mleko chyba nikt nie sypnął forsą!
Czekoladki i inne makarony wywalone napisem do kamery, a za mleczko właściciel nie posmarował, to nawet nalepkę zerwali. I goła butelka stoi. Dobrze, że chociaż po czerwonej nakrętce można rozpoznać, że Inga rzeczywiście ma depresję i tuczy się pełnotłustym mlekiem.

Nnnnno dobrze, pisząc i korektorując notki, obejrzałam dwa nowe odcinki.
Doinformowałam się też na Pudlu, że Socha w prawdziwym życiu właśnie urodziła.
Rozumiem więc skąd ten dziwny wątek opychającej się Ingi w serialu.
Myślałam, że będzie trzecie bejbi, ale jednak nie.
Śmiesznie jej ten brzuch widać, nie?
W każdym razie trochę już wiem na czym stoję i idę szukać, co jeszcze nowego dali, a ja nie wiem.
Zaraz się okaże, że Chirurdzy są już w połowie nowego sezonu, a w Grze o Tron The Mother of Dragons znowu się zabawia z nowy Huzjo dadi.

piątek, 14 września 2018

izasto sunek wdzień

Odpierdol się googlu jebany i przestań mnie spamować, że ktoś próbował się do mnie włamać.
Gówno prawda!
I tak nie kliknę! Ostatnia próba logowania z tajwanu. Akurat! Nie zwykłe niemcy, nie czechosłowacja czy inna persja.
Nie. Tajwan. Bo brzmi groźnie!
W dupę się pocałujcie.

Próbują też wycyganić numer telefonu.
Amerykański gogiel odmawia współpracy służbom, jeśli nie ma podejrzenia najgorszych przestęstw amerykańskich. Nie podają informacji i już. Bardzo serio traktują tajemnicę korespondencji.
Więc co robią polskie odnogi. Próbują wyłudzić numer telefonu. Bo wtedy jest furtka.
A pierdolcie się! A chuja wam dam, a nie swój numer telefonu.
Prędzej z bloga i całego konta zrezygnuję, niż podam wam swój numer.
Wydaje się sobie tacy sprytni? To coś wam powiem - naprawdę można żyć bez internetu.
Na! Praw! dę!

czwartek, 13 września 2018

imiał tyyyyyyyylko je denk rawat

Czy 100 złotych za dwa numery, możliwość odpalania showmaxa na dziesięciu sprzętach, nieograniczony internet przenośny i po 20 GB na każdym telefonie oraz, oczywiście, rozmowy, SMS-y i MMS-y w cenie to dużo?

Kumpel coś mi pierdoli, że dałam się wrobić, że za dużo, że inne sieci dają lepiej i jak tak mogłaś dać się oszwabić?!
Normalnie czuję się, jakbym wpuściła majstra do domu, a on mi się rozejrzał po wnętrzach i z niesmakiem wycharczał: opaaaaaaaaani, a kto pani taaaaaak to spierdooooolił?

Mnie się wydaje, że to jest nawet atrakcyjna cena. I poszukałam na internetach, porównałam kilka ofert, na tyle, na ile się znam (ale nie znam się za dobrze) no i wychodzi mi, że ojebać się nie dałam.
A kumpel twierdzi, że tak.
Z tym, że jak go pytam, gdzie dostanę lepiej, to on mi mówi, że nie potrafi mi powiedzieć, bo on ma pięć numerów na całą rodzinę i telewizję i coś tam jeszcze wliczone w cenę.
No dobra. Ale ja nie mam pięcioosobowej rodziny ani TV, więc po co mi taka oferta? Pytam go o podobną do mojej.
Nie wie.
Ale wie, że ja mam zjebaną.
No ręce i cycki opadają.

Pytam, szukam, bo za chwilę mi się kończy mój abonament i na dobrą sprawę już mogłabym podpisywać nową umowę.
Od wieków mam play-a, dostawałam zawsze naprawdę korzystną ofertę, zasięg jest nie taki najgorszy, nawet na mojej wiosce.
No i nie wiem.
Jeśli rzeczywiście jakiś inny operator jest lepszy, to ja chętnie skorzystam. Nie przywiązuję się zbytnio do usługodawcy. Numer też można sobie przenieść bez problemu.
Tylko na co to zmienić?

No i jeszcze nie wiem czy brać z telefonem czy bez.
Nie potrzebuję wypaśnych smartfonów, ale może jest jakiś, który warto mieć?

No kurwa, są sytuacje, kiedy rzeczywiście przydałby się mąż!

środa, 12 września 2018

no cołtłuc szybyw oknach awdizeńnago lasa latać

Zawaliłam się papierami w robocie.
Chrystepaniejezusiczku!
Ja mam tylko dwie ręce, a choćbym nie wiem jak machałą różdżką, to godzin nie przybędzie.
A jeszcze z tego, co wiem - ze sprawdzonych źródeł - wszystkie oryginalne zmieniacze czasu zostały zniszczone w 1996 roku.
Ten mój może nie zadziałać tak, jak tego potrzebuję.

Nastąpiła wymiana samochodów w rodzinie.
Ciekawie.
Nareszcie powrót do ulubionej marki.

I znowu mam fazę na BigCyca.
Starego, ofkors.

wtorek, 11 września 2018

zwiewam zbudy zwie wamz budy bopot worne taaaamso łnudy

Wstawiłam kilka kosmetyków na allegro.
Zdecydowanie zbyt dużo tego mam. Naprawdę dobre cienie z górnych półek, których nie używałam nigdy albo kilka razy, zbierają kurz na półkach.
Wprawdzie mi żal, bo ja ostra chomikara jestem, no ale serio? Mają mi stać nieużywane?
To już lepej puszczę w ludzi i zarobię trochę.
A ktoś, kto kupi nowe cienie Diora za pół ceny też się chyba ucieszy.

Kupiłam też kiedyś, była na to ogrrrrrromna moda na internetach i dałam się skusić, paletki NAKED. Wszystkie trzy.
Jedynki i dwójki użyłam po kilka razy, dwie pozostałe leżały nieużywane, bo jakoś nie miałam melodii do ciemnych oczu, a przecież w smoky zakochałam się tak bardzo, że ściągnęłam ze stanów, jak tylko się pojawiła.
No trójkę i smoky też już sprzedałam - z czystym sumieniem zresztą, bo były nowiutkie - i nawet dostałam całkiem miłe maile od dziewczyn, które je kupiły.
I teraz tak sobie myślę, że jedynkę i dwójkę też chyba puszczę, bo aktualnie jestem zakochana w heat, a mam na razie trochę innych wydatków z wypłaty, więc na kosmetyki mogę wydać tylko nadprogramową forsę.

Wczoraj znalazłam też piątkę DIOR-a, jeszcze z oryginalną osłonką.
Kupiłam w ubiegłym roku, na poprawienie humoru, rzuciłam do szuflady z cieniami
i tyle ją widziałam.

Perfumy, których nie używam, pooddawałam Rudej. Dzięki temu mam miejsce na nowe mgiełki,w których kocham się od jakiegoś czasu.
Och, uwielbiam takie porządkowanie kosmetyków.
Odnajdywanie perełek, o których dawno zapomniałam - jak na przykład pełna butelka perfum, których już nie produkują.
Albo róż IsaDora, od którego lepszego nie spotkałam już kilka lat.

Książki też mam do opchnięcia.
Wynalazłam podwójne egzemplarze, które poutykane były na półkach za innymi.

Może da się poukładać to moje życie?
Nie! TO NIE JEST PLAN!

poniedziałek, 10 września 2018

niedziela, 9 września 2018

awww żyłąchros tęt nio nąk ref

Ruda, która do tej pory psy lubiła jedynie w sosie słodko-kwaśnym podawane z ryżem i grzybami mun, dosłownie zakochała się w tym małym leniwcu.
Kiedy tylko dziewczynki go przywiozą, woła go do siebie i robi mu tyle zdjęć, ile młoda matka pierwszemu dziecku.
A wczoraj mi się pochwaliła, że pozwoliła się polizać po policzku.
Ja wiem, że dla Was, to jest nic, ale ja znam Rudą od urodzenia. Ona zwierzęta, których nie można wydoić albo którym nie wsypuje się paszy do koryt, żłobów i innych paśników, omijała zawsze szerokim łukiem.
A tu taka miłość...

sobota, 8 września 2018

kaman barbi lecsgołparty

Był moment, kiedy czułam się źle z tym, że jestem sama.
Nie jakaś wielka drama, ale taka jakby niewygoda.
Wszyscy wokół mnie albo się żenili, albo kupowali nowe domy, albo rozmnażali.A ja tkwiłam w miejscu. Sama. Bez perspektyw na dom - bo wiadomo, dla jednej osoby nie opłaca się budować chaty i rozsądniejszym wyjściem jest mieszkanie w bloku. Bez perspektyw na dziecko - bo wiadomi, do tanga trzeba dwojga. Bez imprez - bo trzeba z kimś tańczyć, bez wycieczek - bo trzeba z kimś dzielić emocje, bez męża - bo tak, był taki właśnie moment, że chciałam związku.
Jakieś dwa lata temu.
I jak mówię, nie było rozpaczy czy wielkie depresji, ale jednak gdzieś tam w tyle głowy tłukło mi się, że powinnam.
Nie że chcę,  a właśnie że powinnam.
Bo wszyscy wokół...
Nie była to jakaś magiczna data - jak dobrze pamiętam, zwykłe lato bez znaczenia.
Nie żadna okrągła rocznica ani urodziny - miałam trzydzieści sześć lat.
Nie zdarzyło się nic konkretnego, co mogło mnie do tego ciągnąć.
Oczywiście ani z nikim o tym nie rozmawiałam, ani nie pisałam, ani nie robiłam nic w tym kierunku. Dlatego, że to powinnam.
Życie się niby toczyło, ale jednak od czasu do czasu o tym myślałam.

I nie wiem kiedy przestałam.
Jakoś stopniowo. Pewnie coraz rzadziej. A może wszyscy, którzy mieli się rozmnożyć, już się rozmnożyli, a w szystkie znajome wyszły za mąż.
Nie wiem.
Natomiast w piątek uświadomiłam sobie, że już mi to nie tłucze w głowę.
Owszem, gdyby się zdarzyło, nie broniłabym się, tylko poddała losowi, ale nie mam już tego uczucia powinnam.
Bardzo lekko mi się odetchnęło.

I obcięłam włosy.
Sylwka popatrzyła przenikliwie i skwitowała: kobieta czasem potrzebuje zmiany.
Może to była ta właśnie właściwa zmiana?



W takim kolorze najgorsze jest, że praktycznie po dwóch myciach należałoby go odświeżyć.
Piorunem się zmywa.
Kolejny już na pewno będzie blond.
(i wszystkim ze śmiechu popękały zajady)

na dzie ji-is krab łyśniew naaaaaaa sos tat niras

Czy ktoś zna jakiś sposób na to, żeby kawa nie zapychała odpływu w wannie?
Noszkurwamać!
Od ponad dwudziestu lat stosuję ten sam peeling do całego
kurwa! jak się pisze peeling po polsku? no przecież piling wygląda jak szit!
Peeling? Serio? Dobra. Niech będzie.
Więc od lat stosuję peeling, którego nauczyła mnie jedna z ciotek, jak byłam gówniarą.
Fusy z kawy zmieszane z garścią soli i kilkoma kroplami jakiegoś rozwodnienia.
Obecnie najtańszy żel pod prysznic, bo potem i tak trzeba przecież się umyć i oduczyłam się wydawać niepotrzebnie forsę
O czym ja w ogóle pierdolę? Chciałam przecież ponarzekać, że budowlańcy strasznie chujowe rury kładą!
Kiedy mieszkałam w bloku, trzydziestoletnim - trzeba zaznaczyć, spłukiwałam się, kawa spływała normalnie do kanalizacji i nigdy, ale to NIGDY PRZEZ DWADZIEŚCIA LAT nie zapchała się żadna rurka.
Teraz, niby nowy dom, niby tak do przodu wszystko poszło, a rury dają chyba grubości mojego kciuka. Właśnie patrzę, że jakoś słabo woda spływa i wydaje mi się, że to może być od kawy.

Odezwała się ubezpieczalnia, że mam podesłać dokumenty z leczenia i oświadczenie o zgodzie na przetwarzanie danych. Ja kurwa nigdy nie zrozumiem, co to jest przetwarzanie danych. Przecież skoro się do nich o coś zwracam i oni wiedzą, że ja to ja, to po jaki chuj im jeszcze jakieś zgody?

piątek, 7 września 2018

moc niejmoc niejmocniej

To, jak ludzie reagowali w robocie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Wiedziałam, że będzie duże zaskoczenie. 
Raz, że jestem tu od pół roku, więc nie było czasu na jakieś większe zmiany, a dwa - ja takich zmian nie robiłam od dobrych kilku lat.
Ostatni raz tak krótko miałam chyba zimą 2009/2010.
Właśnie do tego przydają się pamiętniki - można cofnąć się do archiwum i sprawdzić.
Boję się nawet myśleć, jak wtedy było fajnie. A boję się w związku z tym oim nieszczęsnym wyleczaniem z zakochania. 
Dobra tam. Chuj!
Ogólnie cała moja próżność jest bardzo połechtana, bo odbiór był mega pozytywny.
Nie było ani jednej osoby, która powiedziałaby coś złego.

A ja i tak z niecierpliwością już czekam kiedy mi włosy odrosną.
Nic nie poradzę na to, że jestem w duszy Samsonem.

czwartek, 6 września 2018

weź się

No dobrze.
Może to i nie najlepiej o mnie świadczy, ale dzisiaj mnie po prostu rozjebało. 
Siedzi taka jedna i opowiada, jak to ona się często przejęzycza i jak to z niej wszyscy mają polewkę.
Hmmmm. Grubymi nićmi szyte.
Ja naprawdę umiem ślicznie celowo się przejęzyczyć tylko po to, żeby pokokietować facetów.
A w związku z tym, równie ślicznie umiem to rozpoznać u innych.
Żeby chuj na chuju stanął, nie przekona mnie, że jej niefortunnie  użyte słówka wypływają z ust naturalnie.
Nie lubię być nieszczera i nie mam zamiaru udawać, że mnie to bawi.
Bo nie bawi.

Obcięłam włosy.
Nawet w najmniejszy kucyk ich teraz nie zwiążę.
Czy jestem zadowolona? Nie. Akurat taka sytuacja.
Za to natychmiast po wyjściu od fryzjerki wparowałam do drogerii i kupiłam farbę.
Znowu mam piękną rudą czerwień.

Druga Nora Roberts idzie mi bardzo słabo. Jakoś nie mogę się w nią wgryźć.
Znajoma pożyczyła mi też kilka Christie. Chyba się nie polubimy; na razie do mnie nie trafia.
Język, zbyt mała ilość dialogów, miejsce (czytam morderstwo na nilu) - nie moja bajka.
Ale przeczytam. Skoro zaczęłam.

Wydaje mi się, że to jednak po dąbrowskiej posypały mi się włosy.
Muszę się kiedyś rozpisać na ten temat, gdybym naprawdę zapragnęła wrócić.
A, bo skoro dieta - nauczyłam się smażyć naleśniki z gryczanej mąki. Niezłe.

środa, 5 września 2018

def laszin gorlfo flaszin denanyi nejm fran

Straszliwy mam mętlik w związku z tym całym zakochiwaniem i odkochiwaniem.
Jutro czeka mnie też poważna rozmowa pracowa. Prawdopodobnie dostanę po łapach, ale szczerze mówiąc - dynda mi to.
Nie chciałabym tylko robić przykrości przełożonym.

Wczorajsze czary mnie samą zaskoczyły. Zazwyczaj jest tak, że coś zrobię, nie ma świadków i opowiadam innym. Oni raczej wierzą, ale też patrzą pobłażliwie, no bo wiadomo - nikt inny nie widział, więc mogłam nieco ubarwić, ufantazjować i podbić.
Tym razem wszystko działo się w obecności MFM-a i nikt, ale to absolutnie nikt nie ma prawa zarzucić mi konfabulowania.

Na Dziesięcinach szczury wychodzą z sedesów.
Czy to już apokalipsa?

I nadal sypiam przy otwartym oknie.
Wrzesień jest piękny.